Stomia i j-pouch - Historia choroby Aneczki
Informacje na temat stomii oraz j-pouchaObrazek tytułowy

Historia Aneczki

Historie

Moja choroba zaczęła się, gdy miałam ok. 15 lat! Na początku pojawiły się wolne stolce i lekarz podejrzewał wirusowe zapalenie jelit, ponieważ wtedy bardzo wiele osób się tym zarażało! Tak więc zalecił mi lekkostrawną dietę i przepisał lekarstwa! Po paru dniach wydawało się, że wszystko jest już w porządku! Niestety po pewnym czasie znów zaczęłam mieć biegunki, które z biegiem tygodni bardzo się nasiliły! Wtedy mój lekarz bez żadnych badań stwierdził, że mam chorą trzustkę i zaczął kurację KREONEM i innymi bardzo drogimi lekami sprowadzanymi z Francji, które na jakiś czas pomogły! Jednak po pewnym czasie wszystko zaczęło się na nowo! Chociaż leki mi nie pomagały, lekarz nie skierował mnie na żadne badania i dalej leczył tym samym! Najgorsze, że objawy nie występowały cały czas, tylko parę tygodni było dobrze, a później na nowo to samo!

W czasie, gdy lepiej się poczułam pojechałam na obóz, ponieważ chciałam odpocząć od tego wszystkiego! Jednak po paru dniach objawy powróciły! To było bardzo krępujące, ponieważ w domu to co innego, a tam musiałam co chwilę wymyślać jakieś preteksty, aby móc iść do toalety! Lekarz zmienił mi leki, no i oczywiście cały czas utrzymywałam dietę! Poszłam do liceum! Przez pewien okres było dobrze i normalnie mogłam się uczyć... i znów to się zaczęło! Nic nie powiedziałam nauczycielom, bo nie chciałam mieć ulg z ich strony (wiadomo jak inni uczniowie reagują na takie sytuacje). Mój zwykły dzień wyglądał następująco: rano wstawałam, szłam do szkoły - tam oczywiście nic nie jadłam, żeby nie chodzić do toalety! Ledwo wracałam do domu i szłam spać - byłam wycieńczona po nocnym wstawaniu po 10-15 razy! To doprowadziło do tego, że miałam bardzo słabe stopnie i musiałam wszystko powiedzieć nauczycielom, żeby w ogóle zdać rok!

W sierpniu 2003 roku przestałam jeść - przy życiu trzymały mnie kroplówki! Schudłam 17 kg i nie miałam siły nawet wstać z łóżka! Chodziłam tylko do toalety i z powrotem. Na moje szczęście lekarz, u którego się leczyłam wyjechał i trafiłam do innego, który od razu skierował mnie do Kliniki we Wrocławiu na gastroenterologię! Gdy tam jechałam, było mi już wszystko obojętne! Chciałam tylko, aby ktoś mi pomógł! Zrobili mi tam podstawowe badania: gastroskopię (na domiar złego wykryli też wrzody na żołądku), codziennie USG, kolonoskopię itp.! Postawili diagnozę: choroba Leśniowskiego Crohna! Zaczęłam brać hormony i inne lekarstwa! Wypuścili mnie do domu!

W listopadzie tego samego roku znów nastąpił nawrót choroby! Wróciłam do Kliniki na ostatnie badanie (wlew). Niestety okazało się, że mam całkowicie zniszczone jelita i konieczna jest operacja! Lekarz oznajmił mi: ''będziesz miała worek na brzuchu i na jednej operacji się nie skończy, a jak się jej nie podejmiesz, to zostały ci góra 3 miesiące życia''. Wyszedł! Możecie sobie tylko wyobrazić, co wtedy czułam! Operację zaplanowali na 9 stycznia 2004 roku! Te tygodnie czekania były koszmarem! Co noc śniły mi się koszmary, płakałam, bo nie wiedziałam jak dalej będzie wyglądało moje życie!

Do Kliniki pojechałam 5 stycznia i dzięki Bogu dzień przed operacją przyjęli dziewczynę 2 lata starszą z kolostomią, która przyjechała na zamknięcie sztucznego odbytu! Kiedy wytłumaczyła mi wszystko, na czym polega moja operacja byłam w szoku! Nigdy nie pomyślałabym, że robią takie rzeczy ludziom! Po operacji czułam się dobrze, ale nie miałam na początku odwagi spojrzeć na brzuch! Gdy się obudziłam po narkozie, przesunęłam rękę w stronę stomii i zaczęłam płakać! Pierwszy worek zmieniała mi pielęgniarka, a ja nie patrzyłam! Obrzydzał mnie również zapach! Dzięki Basi, bo tak miała ta dziewczyna na imię, stanęłam na nogi i pogodziłam się z workiem!

Na początku było mi ciężko! Nie wiedziałam zupełnie, jak zabrać się za zmienianie płytki, nie potrafiłam przewidzieć, kiedy ją zmieniać, czym najlepiej pielęgnować odparzenia itp.! Jednak po niewielkim odstępie czasu radziłam już sobie naprawdę dobrze! Bardzo wiele pomogli mi znajomi i przyjaciele w zaakceptowaniu "nowej" siebie! Naprawdę wykazali wiele zrozumienia i w żaden sposób nie odczulam, że traktują mnie inaczej!

Niestety po ok. pół roku skręciło mi się jelito prawie przy samym wyjściu i musiałam przejść następną, bardzo poważną operację! Było ze mną naprawdę źle! Gdy już myślałam, że wszystko zmierza ku dobremu, lekarze odkryli, że zrobiły mi się ropnie pod raną i pękły! W Klinice leżałam dokładnie od 6 czerwca do 26 lipca! Przez ten czas miałam dwa razy dziennie robione płukania przez dwa otwory (a później 4) na brzuchu! To było okropne przeżycie!

W Klinice spędziłam 18 urodziny i wyszłam w moje imieniny, wiec to był najlepszy prezent jakiego mogłam się tylko spodziewać! Muszę podkreślić, że całą drugą klasę liceum nie chodziłam do szkoły i miałam lekcje indywidualne! W trzeciej stanęłam na nogi i postanowiłam wrócić do szkoły i zdać maturę! Udało mi się to! Właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że zdałam maturę i to całkiem nieźle! Następną operację postanowiłam zrobić w październiku! Jak wszystko pójdzie dobrze, to w styczniu zamkną mi sztuczny odbyt i będę normalnie funkcjonować!

Teraz umiem znajdywać plusy tego, że jestem chora! Poznałam wspaniałych ludzi i nauczyłam się doceniać życie takim jakie jest i cieszyć się każdą spędzoną chwilą!

Aneczka

28 czerwca 2005 r.

Do góry
Strona ma charakter wyłącznie informacyjny i korzystanie z niej nie może zastąpić porady lekarskiej.
Autorka i webmaster: